Wearable devices – urządzenia, które nosimy na sobie

Czym są wearables? Jakie są wady i zalety tych urządzeń? Jak nowa technologia łączy się z biznesem?

— Magdalena Olszewska

Dr Piotr Bigaj prowadzi zespół pracujący nad rozwojem aplikacji dla urządzeń mobilnych i typu wearables. Jego zainteresowania naukowe koncentrują się na autonomii robotów, wearable devices, wnioskowania statystycznego, uczenia maszynowego, wizji komputerowej i algorytmów ewolucyjnych. Podczas wykładu w ramach „Wzorów Przyszłości” opowiedział m.in. o ewolucji urządzeń, które nosimy na sobie, o tym jakie wady i zalety mają dziś te akcesoria i jakie rozwiązania ma przynieść niedługa przyszłość.

Fot. Piotr Droździk

Obecnie dostępnych na rynku jest około 200 urządzeń typu wearables – elektroniki, którą nosimy na ciele. Ilość i różnorodność tych urządzeń jest ogromna. To nie tylko opaski, zegarki, okulary do VR, czy „inteligentna” odzież. Gadżety zakładane na szyję, przyjmujące formę biżuterii, douszne słuchawki, rękawice, plastry, skarpetki kontrolujące stan zdrowia noworodka – są w przystępnej cenie dostępne na rynku. Mierzą podstawowe funkcje życiowe organizmu, monitorują sen, liczą kalorie, kroki, ponadto kontrolują aktywność fizyczną, dają pomocne wskazówki i informacje. Pełnią rolę telefonu, posyłania i odbierania wiadomości sms i e-mail, GPS, sterowania odtwarzaczem muzyki.

Fot. Piotr Droździk

Szacuje się, że do 2020 roku ilość urządzeń elektronicznych (od komputerów, przez urządzenia mobilne do wearables) na człowieka ma wynosić 10. Dziś użytkownikami urządzeń, które nosimy na sobie są głównie osoby, które ćwiczą i kontrolują swoje osiągi, lub też kupują nowe urządzenia z ciekawości. Wśród drugiej grupy aż 30% rezygnuje z ich użytkowania w ciągu pół roku. Poza głównym obszarem fitness i lifestyle, aplikacje dla urządzeń wearables tworzone są przede wszystkim dla przemysłu (okulary – szkolenia pracowników, instrukcja do czynności, wyszukiwarka usterek), rozwiązań medycznych, firm ubezpieczeniowych czy transportowych. Czy ta użyteczność może mieć szersze, publiczne zastosowanie w obszarze opieki zdrowotnej? Problem nie leży w technologii, ale certyfikacji, która trwa nawet 6 lat, a także prywatności (zabezpieczenie, dostęp do informacji, ważność informacji) danych i sankcjach prawnych.

Fot. Piotr Droździk

Kwestia prywatności jest jedną z najważniejszych, jaką w przypadku urządzeń zbierających o nas dane najbardziej się obawiamy. Poza podłożem kulturowo-społecznym, większość z nas nie widzi do końca sensu z użytkowania przykładowego smartwatch’a. Wciąż ma wystarczającej ilości aplikacji, a urządzenie ma dość ograniczoną funkcjonalność.

Elektronika jeszcze nigdy nie była tak blisko, a to dopiero połowa drogi w ewolucji urządzeń. W latach 70. komputery były tak duże, że znajdowały swoje miejsce np. w piwnicy. Przez lata 80. i 90. trafiły na biurka przed nami, później na kolana (laptopy) i do kieszeni (smartfony). Dziś nosimy je na ręku, naklatce piersiowej, na nogach, na głowie. Następnym krokiem mają być soczewki, a nawet czipy, które być może będziemy musieli, lub po prostu chcieli wszczepiać w ciało. Jednym z kierunków wearables, są urządzenia niewidoczne – znajdujące się np. w materiale – koszulka mierząca ilość spalanych kalorii czy też sposób oddychania. Wg Google Trends zainteresowanie wearables wciąż rośnie. Wartość rynku dwa lata temu wynosiła 2 mld dolarów, w br. wzrosła o 100%. Tendencje wskazują też na spadek cen wearables – ilość sprzedanych urządzeń wynosiła w 2015 roku 50 mln dolarów, a w 2019 ma ich być 125 mln – przy tym wartość rynku ma za dwa lata wynosić 5 mld dolarów.

Fot. Piotr Droździk