– Za niecałe 90 dni Donald Trump albo ja znajdziemy się w Gabinecie Owalnym – mówiła Kamala Harris w symbolicznym miejscu w Waszyngtonie. Polityk nazwała Trumpa „niestabilnym, opętanym zemstą, pochłoniętym żalem i szukającym niekontrolowanej władzy”. Apelowała do wyborców, aby „nie poddawali się woli drobnego tyrana”. Tymczasem media donoszą o niebezpiecznych incydentach – w ogniu stanęły urny wyborcze w dwóch stanach.
Zajawka pochodzi z artykułu opublikowanego pod adresem: https://wydarzenia.interia.pl/raport-wybory-prezydenckie-usa-2024/news-mowa-koncowa-harris-tlumy-na-wiecu-w-symbolicznym-miejscu,nId,7846245
Zachęcamy do zapoznania się z pełną treścią artykułu




