– Za każdym razem Marian D. odwracał uwagę od realnych problemów, budując w nas poczucie winy, że „on tyle robi”, a my jeszcze czegoś wymagamy – mówi Interii wolontariuszka w schronisku w Sobolewie, która odsłania kulisy tego, co działo się za bramą placówki. Opisuje m.in. postawę właściciela „Happy Dog” Mariana D. i wraca wspomnieniami do szokujących scen, których była świadkiem w schronisku.
Zajawka pochodzi z artykułu opublikowanego pod adresem: https://wydarzenia.interia.pl/mazowieckie/news-szczesliwy-pies-tylko-z-nazwy-byla-wolontariuszka-o-tym-co-z,nId,22546181
Zachęcamy do zapoznania się z pełną treścią artykułu




